piątek, 30 grudnia 2011

sobota, 24 grudnia 2011

Bańki z Biylska

To pudełko jest w naszej rodzinie prawdopodobnie od 1988 roku, tak przynajmniej mówi etykietka w lewym górnym rogu. Trzymamy w nim bombki, czy tam bańki, whatever.
W prawym dolnym rogu widać charakterystyczną informację która co roku śmieszy mnie tak samo bo przez cały rok zdążę o niej zapomnieć, a mianowicie "Jo je przywiózł z Biylska." napisane przez mojego ojca. Jaka duma!
Dziś pudełko zawiera już tylko 2 czy 3 oryginalne, przywiezione wtedy z Biylska bańki.

Wesołych Świąt!

piątek, 16 grudnia 2011

Tężyzna fizyczna

Tak mi się zauważyło ostatnio, że do niektórych ludzi pasuje to określenie. Jakiś taki wstręt we mnie wzbudza. Nie to, żebym gardził ludźmi którzy dbają o sprawność fizyczną etc, chodzi o samo brzmienie tych słów. Ble... Jakoś mi się kojarzą z takim typem gościa:

facet, wiek ok. 40-50 lat, "widać mięśnie", uprawia sport, o przepraszam, Uprawia Sport!, wszędzie chodzi w "sportowych" ciuchach, jakby chciał być gotowy do akcji w każdej sekundzie swojego życia, on nawet obiadu zjeść spokojnie nie umie, a to wszystko okraszone tym jego nieśmiertelnym spojrzeniem pt.: "Znam się na Sporcie, całe życie to robię, w ogóle to jestem ciągle wkurwiony, nie wiem na co, traktuję to wszystko poważnie i zawsze daję z siebie 100%!!!"

Spartan się znalazł... Ble! Nie wiem czemu mam taki wstręt, ale mam. No.

piątek, 9 grudnia 2011

Wczorajsza herbata

Taa...Niby takie wodno - cukrzano - cytronowe coś. Ale jest taka jedna sytuacja w której owa ciecz, okazuje się być zbawienną. Jedna chwila, w zasadzie jeden poranek i towarzyszące mu uczucie:

kac!

Bo na kaca najlepsza wczorajsza herbata. 

Otóż to. I stąd właśnie nazwa owego bloga się wzięła.

poniedziałek, 28 listopada 2011

"Dzisiaj się już nie robi dobrej muzyki, nie to co kiedyś"

Jak jeszcze raz usłyszę to zdanie od kogoś, to naprawdę będę nieprzyjemny. Z moich doświadczeń wynika coś zupełnie innego. Muzyka pełna głębi, uczuć, młodzieńczego buntu, złości, miłości, szarpania się z lewa na prawo ze swoim życiem, niezdecydowanie, zdecydowanie, pasja, brak sensu życia, chęć odkrywania, poznawania, eksperymentów - tak, to wszystko można znaleźć w dzisiejszej muzyce.

Uwielbiam "stare klasyki". Można się z nich naprawdę nauczyć bardzo dużo, a przy tym jest to sztuka naprawdę najwyższych lotów. Ale , KURWA!, nie jest tak, że dzisiaj nie ma czego słuchać! To, że radia w znacznej mierze (jedynie poza "Trójką", dzięki Ci Panie!) puszczają gówno, to mnie to też GÓWNO obchodzi. Jak ktoś narzeka, to niech se, kurde, radio wyrzuci z domu i zacznie słuchać płyt, albo nawet mp3, niech se włączy w necie "Trójkę". Media nie dają wyboru niestety, ale musimy sobie jakoś z tym radzić. Także dość pustego gadania, czas na działania! Idź i se włącz jakiś zajebisty kawałek.

Hendrix, Pink Floyd, Led Zeppelin etc. etc. etc. To wszystko było piękne, ale odeszło i nie wróci. Poniekąd się cieszę, bo mamy miejsce na nowe ekscytujące rzeczy. 

Zainspirowało mnie do tego wpisu to wideo:

Ileż tam można znaleźć z tych emocji o których pisałem wyżej!


Kto ma uszy, niechaj słucha!


PS: Dzięki Matt.