wtorek, 22 listopada 2011

niedziela, 20 listopada 2011

Wygadany Czesław

Miałem przyjemność być na koncercie Czesław Śpiewa Solo Act. Ciekawe wydarzenie. Na pewno warto. Podejrzewam, że jedzie wg. określonego schematu na każdym spotkaniu, bo porównałem wrażenia z kimś kto był wcześniej na takim występie. Ogólnie Czesław jak śpiewa, każdy widzi, gra podobnie, gada jak nakręcony i części wypowiedzi nie da się zrozumieć. Ale warto. Z niektórych haseł to do teraz się śmieję.  Jest to gość która kuma muzykę na swój własny pokręcony sposób.


Poniżej mała próbka z innego koncertu:

Akurat tych hasełek nie było w Czeskim Cieszynie.

PS: Widziałem Ewę Farną! Bo na koncert se przyszła. Ale siejaramajakjapierdole!

czwartek, 10 listopada 2011

I nikt mi nie powie, że się nie da

 
Dokument (Pub 700) w 5-ciu częściach, w całości zamieszczony na yt. Pokazuje on pracę Leszka Możdżera nad muzyką do trans-opery Sen Nocy Letniej, kiedy to jeszcze nie był, aż tak znany jak teraz (chyba sprzed 10-ciu lat jest ten film). A właściwie to niekoniecznie o jego muzyce (chociaż ta jest tutaj znakomita i cały czas przewija się w tle), a o tym wszystkim co "obok".

Żeby zachęcić to zacytuję Możdżera, który mówił, że w trakcie prac nad tą muzyką, jak nie miał pomysłu to szedł pod prysznic. W związku z tym czasem było tak, że i 7 razy dziennie się kąpał, a czasem przez 3 dni w ogóle tego nie robił. Generalnie to skojarzył mi się z Michałem Aniołem, podczas prac nad kopułą kaplicy Sykstyńskiej. Nie golił się, buty też mu się rozpadły. Artysta.

niedziela, 6 listopada 2011

piątek, 4 listopada 2011

Ja wiedziałem, że oni nie mają racji

 
Podziwiam tego gościa. Robi fantastyczną muzę, ma świetne podejście do sprawy. Widać, że od początku miał jasny cel i dążył do niego mimo przeciwności. 
Jak się teraz na niego patrzy, to się wydaje aż śmieszne, że ktoś taki jak Możdżer, mógł mieć tego typu problemy. Przecież dzisiaj mówimy o nim: geniusz. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że wszyscy mamy równe szanse. Nie chodzi mi tutaj o to kto ile ma kasy (jak bogatych miał rodziców), liczy się to co masz w głowie i to jak bardzo tego pragniesz.

wtorek, 1 listopada 2011

Jazz Presov '11

Jakiś czas temu graliśmy z Gangwayem na festiwalu Jazz Presov 2011, fajna, duża dla nas, rzecz.  Graliśmy  na afterparty, ale wspomnieli o nas w gazetce festiwalowej i na plakatach też byliśmy.

Trochę stresik, a trochę podpałka. Poszło git. Mały pub, sceny żadnej w zasadzie - Christiania.
Bezpośrednio po koncercie dostaliśmy kilka fajnych pochwał ze strony widzów festiwalu. A to, że fajne zamknięcie festiwalu, a to że dobry klimat. W każdym razie był ogień i było go czuć.
Dobrze jest się sprawdzać przed nieco bardziej wymagającą publiką, a także, jak się okazało, dużo lepiej się takie koncerty gra, ze względu na odbiór.

Na drugi dzień pojechaliśmy do Kosic zagrać koncert w Piano Cafe.
Co do tego wydarzenia, to chyba lepszej recenzjii niż tutaj nie napiszę ;)


PS: Inspiracją do posta był wpis Ondreja, na jego blogu (ostatni link w tym poście), także dzięki.